Na pewno nie jest to powieść piękna – raczej brzydka; ale jest to powieść dobra. James Marlon ożenił tu Tolkiena z grimdarkiem i Afryką. No tak, więcej tu znajduję Tolkiena, niż Martina (to odnośnie reklam: Afrykańska Gra o tron!).
Na pewno nie jest to powieść piękna – raczej brzydka; ale jest to powieść dobra. James Marlon ożenił tu Tolkiena z grimdarkiem i Afryką. No tak, więcej tu znajduję Tolkiena, niż Martina (to odnośnie reklam: Afrykańska Gra o tron!).
Po udanej (acz tu jeszcze nie opisanej) przygodzie z Przełęczą Bułyczowa, sięgnąłem po kolejną klasyczną pozycję radzieckiej SF. Miałem złe przeczucia, więc Sniegowa wyszukałem w bibliotece – choć eSeF ma to w sprzedaży. Niby jest to trylogia, ale de facto to jedna powieść podzielona na tomy (ewentualnie, dwa pierwsze tomy są jedną powieścią, a tom trzeci to sequel z akcją umieszczoną kilkadziesiąt lat później, ale akcją wynikającą wprost z wydarzeń tomu drugiego).
Dwadzieścia sześć woluminów – tylko trzy komiksy, dwanaście książek naukowych, popularnonaukowych i takowe udających, jedenaście pozycji SF i fantasy. Taka ciekawostka – zakupy w zdecydowanej większości nieplanowane, z planowanych tylko komiks Sláine i Czarny lampart, czerwony wilk. Miały przybyć książki z Maga (wydane przez Maga i z księgarni Maga), ale sensowność promocji i czas wysyłki (mnie podało dwadzieścia trzy dni, ale widziałem gdzieś, że komuś oferowali nawet dwadzieścia dziewięć) skłoniły mnie do odpuszczenia – poczekam aż cały pakiet będzie w normalnych księgarniach.
Tą notką zaczynam nowy cykl: przegląd polskiej literatury rasistowskiej, która słusznie zapomnianą być powinna. Inspiracją jest wybitny poseł Lewicy Razem – Maciej Gdula, który trafnie zwrócił uwagę na rasistowski charakter wypociny niejakiego Sienkiewicza pt. W pustyni i w puszczy. Jest to oczywiście skandaliczna książka, ale nie mówi się o innej, nieporównywalnie gorszej, która od wielu lat zatruwa umysły polskich dzieci.
Dawno, dawno temu (2008 rok) pisałem na Katedrze.nast:
A tak mi się marzy wydawnictwo, które zacznie wydawać tłumaczenia z fantasy nieanglosaskiej. (...) Czy np. we Francji, Włoszech, Skandynawii, Niemczech, na Węgrzech nie czeka jakiś Sapkowski do odkrycia dla polskiego czytelnika? Jestem bardzo ciekawy tamtejszej fantastyki. Przecież ktoś tam musi pisać, nie wierzę, że fantastyka to domena Anglosasów i Słowian.
Więc ogłaszam: mamy „jakiegoś” Sapkowskiego. Nie z Francji, nie z Włoch, nie z Niemiec, a z maleńkiej Estonii. Człowiek, który znał mowę węży to dla mnie książka fantastyczna nr 1 na polskim rynku AD 2020.
Ramięga w pobliżu Sądu oddaje dwa strzały do sędziego Arndta, z których jeden trafia go w udo – donosił Orędownik Ostrowski z 23 czerwca 1933 roku. – Sędzia Arndt nie korzystał z możliwości ucieczki nie chcąc stworzyć pozorów tchórzostwa czy złego sumienia.
Proces toczący się w 1933 roku przed ostrowskim sądem śledziła cała Polska. Bo rzadko zdarza się, by ofiarą zbrodni padł funkcjonariusz państwowy.
Przybyło dwadzieścia siedem – jedna książka naukowa, jedna powieść historyczna, dwie obyczajowe (albo jedna, albo trzy :D – trzy części Pogody dla bogaczy w dwóch woluminach), szesnaście razy fantastyka, siedem komiksów. Ciekawie wygląda fantastyka pod względem narodowości twórców, bo to aż dziewięć pozycji polskich, trzy rosyjskie, dwie niemieckie i tylko dwie anglosaskie.
O tej książce pewnie każdy z was słyszał – była promowana w mediach (podobnie jak i poprzednie Jana Grabowskiego i Barbary Engelking). Dodatkowo została nagłośniona procesem, jaki autorom wytoczyła Filomena Leszczyńska – bratanica Edwarda Malinowskiego, który w latach II wojny był sołtysem w Malinowie na Podlasiu. Malinowskiego autorzy książki oskarżyli o obrabowanie Żydówki Estery Drogickiej oraz że jest on współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów, którzy ukrywali się w lesie i zostali wydani Niemcom.
Chyba dziecinnieję, bo przeczytałem to z przyjemnością. Ludo Zubek (1907-1969) to słowacki powieściopisarz historyczny. Akcja Wiosny Adeli toczy się w latach 1846-1856. To okres kiedy zaczyna tworzyć się naród słowacki. We wczesnym średniowieczu Słowacja należała do państwa wielkomorawskiego, po jego upadku w 906 roku została podbita przez Węgrów. I była częścią Węgier (tzw. Węgrami Górnymi) przez ponad tysiąc lat, aż do roku 1918. Nie była to okoliczność sprzyjająca procesowi narodowotwórczemu, tym bardziej że za miedzą byli inni chętni do „przygarnięcia” Słowaków – Czesi, dla których Słowacy to taka śmiesznie mówiąca odmiana Czechów.
Dziś miał tu wskoczyć raport z biblioteczki za styczeń, ale skoro „takie” pytanie – o repertuar Stalker Books na najbliższe dwa lata – się pojawiło, to ujawniam :D To taka trochę dziwna rzecz, bo katalogi wydawnictwa są wyłącznie w wersji papierowej, a tę dostają klienci do zamówień. Skoro dostałem Kresa, to dostałem i katalog. Zaraz zrobię przegląd, ale jeszcze jedna uwaga: katalog nie obejmuje planów w całości, a jedynie te książki, do których już są gotowe okładki. No to seriami: