czwartek, 20 kwietnia 2017

Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 6): Palenie słowiańskich ksiąg

Zabrałem się ostatnio za czytanie wybitnej bzdury – chyba głupszej jeszcze niż wypociny Bieszka – czyli niejakiego Winicjusza Kossakowskiego, Polskie runy przemówiły. Jak ochłonę po lekturze tych debilizmów, coś skrobnę. Ale rzeczony Kossakowski przypomniał mi o jednym ze sztandarowych „argumentów” turbolechitów. Ma to być argument zarówno na istnienie rzekomego Imperium Lechickiego, jak i na istnienie równie rzekomego słowiańskiego pisma. Oraz, naturalnie, na ukrywanie jednego i drugiego przez agentów Akwizgranu i Rzymu (czyli Niemiec i papiestwa).

W tej postaci Chrobry najbardziej motywuje bieszkoidów do „pracy”
„Argument” przedstawię słowami samych turbo-oszołomów:

Jaki jest los pogańskich i słowiańskich ksiąg z czasów sprzed Bolesława Chrobrego? Wg przekazów źródłowych, władca ten spalił całą wówczas dostępną wiedzę.
(Merkuriusz Polski)

Dzielne czyny przodków Chrobrego musiały być opiewane we wszystkich księgach polskich (...) Tak wielki katolik jak Bolesław, który za nieprzestrzeganie postu, zęby kazał rodakom łamać, nie mógł pozostawić historii prawdy o czynach swoich przodków. Stąd staje się zrozumiały „nakaz królewski”.
(Winicjusz Kossakowski)

A jakie źródło tejże rewelacji? Pamiętacie zabawę dziecięcą w głuchy telefon? To tu też mamy coś takiego – jeden niedouczony oszołom wymyślił, reszta powtarza. Rzeczony Kossakowski papuguje za niejakim Romanem Pytlem. Zacytujmy samego Pytla (na odpowiedzialność Kossakowskiego, bo „dzieło” Pytla jakoś nie trafiło w moje ręce):

Jan Długosz w swojej Kronice Polaków pisze, że Bolesław Chrobry wszystkie pisane dzieje i księgi narodu kazał spalić. Długosz wyjaśnia od siebie, iż monarcha ów uczynił tak z obawy „aby naród polski, pod berłem jego najwaleczniejszy, nie zniewieściał z czasem, a jednego się raczej miecza trzymał”.

Oczywiście oszołomy nie podają żadnych danych pozwalających zweryfikować tę informację – czyli, w którym konkretnie miejscu u Długosza tego szukać (np. pod którym rokiem).

Od początku. Oszołomy, którym nawet do Długosza zajrzeć się nie chciało, nie mają zielonego pojęcia o wartości jego kroniki. Otóż wartość ta dla wieku XI i czasów wcześniejszych jest równa zero. Wystarczy wspomnieć, że wg Długosza Mieszko I zmarł w 999 r. (w rzeczywistości w 992), że w czasach Chrobrego istniało w Polsce dziewięć biskupstw (w rzeczywistości tylko pięć), że jedyną żoną Chrobrego była Judyta (w rzeczywistości chodzi mu o Emnildę, która była trzecią z czterech żon tego władcy) itd. itp.

Długosz dla okresu XI w. i wcześniej nie znał żadnych źródeł, które byłyby nam nieznane. A to czego nie wiedział, po prostu sobie wymyślał. Np. opowieść o żonie Chrobrego snuje za Gallem Anonimem, ale Gall nie podał jej imienia, więc Długosz błędnie wymyślił sobie Judytę. Nie wiedział, kiedy umarł pierwszy biskup polski Jordan, więc wymyślił sobie, że w 1002 r. (a w rzeczywistości był to rok 982 lub 984). Dalej – nie wiedział, że następcą Jordana był bp Unger, wiec wymyślił sobie poznańskiego biskupa Tymoteusza. To tylko przykłady z masy takich baboli XV-wiecznego kronikarza.

Więc nawet gdyby Długosz napisał o paleniu ksiąg przez Chrobrego to i tak byłaby to informacja całkowicie bezwartościowa. Problem jednak jest jeszcze większy – przejrzałem Długosza opis panowania Chrobrego i nie znalazłem wzmianki, na którą powołują się oszołomy. Zapewne więc jest to turbowski wymysł – jeden sobie wymyślił i reszta baranów za nim powtarza, bo przecież do książki (przetłumaczonej na polski) nie sięgną, po co...

Oczywiście, Długosz mógł o tym wspomnieć w dowolnym miejscu swojego dzieła, ale nie będę teraz tysięcy stron czytał – skoro turbowcy się na tę wzmiankę powołują, to ich obowiązkiem powinno być podanie źródła (np. pod którym rokiem Długosz to umieścił). Tym bardziej nie będę szukał, że – jak jeszcze raz podkreślę – taka wzmianka i tak byłaby bezwartościowa. I jeszcze jedno, na początku swojego dzieła (w Liście dedykacyjnym) Długosz faktycznie ubolewa nad brakiem źródeł, ale – jak wyraźnie zaznacza – brak ów nie był spowodowany jakimś paleniem ksiąg, lecz lenistwem Polaków. Zacytujmy, jak zdaniem Długosza doszło do owej mizerii źródeł:


Skąd więc wzięła się owa turbowska brednia? Prześledziłem sobie jej ewolucję w internecie. Najstarsze wzmianki nie mówiły o Długoszu. Inne miały być źródła „informacji” o paleniu pogańskich ksiąg przez Bolesława Chrobrego – Żywot Mojżesza Węgrzyna i Opowieść o piśmiennictwie słowiańskim.

Ikona przedstawiająca
Mojżesza Węgrzyna
Pierwsze źródło uchodzi za dość wiarygodne. Według niektórych, powstało jeszcze w XI wieku. Problem jest taki, że tekst ów nie tylko nie wspomina o paleniu ksiąg słowiańskich, lecz nawet o paleniu ksiąg jakichkolwiek. Źródło to opisuje pobyt w Polsce prawosławnego (wg współczesnej terminologii) mnicha, który został przywieziony przez Chrobrego z wyprawy kijowskiej (1018 r.). Do Mojżesza miała się przystawiać wielka pani (z kontekstu można nawet wnosić, że była to przedstawicielka rodu Piastów lub dawna konkubina Chrobrego). Dostała kosza, więc zemściła się okrutnie – opowieść ewidentnie wzorowana jest na biblijnym przekazie o żonie Putyfara. W każdym razie, Chrobry miał ją poprzeć, a opór Mojżesza doprowadził do tego, że:

Bolesław ze swej strony (...) wzniecił prześladowanie wielkie na mnichów i wszystkich z kraju swego wypędził.

Wzmianka ta może dotyczyć jedynie mnichów prawosławnych, którzy do Polski dostali się w trakcie wojen z Rusią. O księgach, jak widać, ani słowa.

Opowieść o piśmiennictwie słowiańskim to z kolei źródło bardzo późne. Dawniej uważano, że jest w nim jakiś zdrowy rdzeń, dziś raczej odmawia mu się wartości dla poznania dziejów X wieku. Zacytujmy fragment, który mógł zainspirować turbowców do wymyślenia historyjki o Chrobrym palącym pogańskie księgi:

Potem gdy mnogo lat minęło, przyszedł Wojciech do Moraw i do Czech i do Lachii, zniszczył wiarę prawdziwą i słowiańskie pismo odrzucił i zaprowadził pismo łacińskie i obrządek łaciński, obrazy wiary prawdziwej popalił, a biskupów i księży jednych pozabijał, a innych rozegnał. I poszedł do ziemi pruskiej chcąc i tych na swoją wiarę nawrócić i tam zabity był Wojciech, biskup łaciński.

Taka ciekawostka na marginesie:
mamy kolejne (już trzecie w ostatnich
latach) wydanie fałszywki Prokosza.
To znowu wydawnictwo Armoryka.
Oszołomscy wydawcy (Armoryka i Bellona)
toczą chyba bój o portfele turbo-frajerów,
więc Armoryka reklamuje to jako:
Jedyne oryginalne i pełne
wydanie na polskim rynku!!!
Jak widać, mamy tu turbowską „prawdę” rodem z Radia Erewań: nie Chrobry, lecz św. Wojciech, nie zniszczył, lecz odrzucił i nie księgi pogańskie, lecz katolickie-słowiańskie (spisane w głagolicy – alfabecie wymyślonym przez świętych Cyryla i Metodego).

Turbowcom zawsze pozostaje argumentacja ziobrowata: Skoro nie ma dowodu, to oczywista oczywistość, że został zniszczony... :D

Oczywiście zabawa w głuchy telefon ma to do siebie, że z czasem „informacja” obrasta kolejnymi debilizmami. Najpierw był Żywot Mojżesza Węgrzyna i Opowieść o piśmiennictwie słowiańskim – co już było bzdurą, z tego zrobił się Długosz, a tak wygląda wersja najnowsza (notka z 17 lutego 2017 z czegoś co się szumnie nazywa Gazetą Słowian – brednie autorstwa niejakiej Krystyny Wilanowskiej):

Według zapisów Kroniki Galla Anonima, Kroniki Wincentego Kadłubka, Roczników czyli Kroniki Sławnego Królestwa Polskiego Jana Długosza i in., [Bolesław Chrobry] jako kapłan naczelny nowej religii nakazał spalenie wszystkich świątyń religii słowiańskiej, wszelkich pism i dzieł z nią związanych.

Takich informacji oczywiście nie ma ani u Galla, ani u Kadłubka, ani u Długosza – to pospolite kłamstwo turbowca (czy też turbówny). To jest kwintesencja turbolechityzmu – kłamstwa nieuków.


Tu część pierwsza o turbolechickim zidioceniu.
Tu część druga, o roczniku Awentyna.
Tu część trzecia o Kronice Prokosza.
Tu część czwarta o jasnogórskim poczcie, książce Thomasa Nugenta i osławionej mapie.
Tu część piąta o cesarzu Chrobrym, czyli tytule princeps,

28 komentarzy:

  1. To w Opowieści o piśmiennictwie słowiańskim jest mowa o Lechii. Sam się zaorałeś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj dobrze - tam nie ma Lechii, lecz Lachia - od Lachów jak na Rusi zwano Polaków. Inna rzecz, że nikt nie kwestionuje, że od XII w. zwano Polaków Lechitami, ale to w żaden sposób nie potwierdza istnienia starożytnego Imperium Lechickiego...

      Usuń
    2. Lechia i Lachia znaczą to samo.

      Usuń
    3. Jak nic nie znaczy , cały czas mówicie, że Lechii nie było a jest mowa o Lechii w źródle.

      Usuń
    4. Z XV wieku.
      To, że w XV wieku nazywano Polskę Lachią nie znaczy, że używano tej nazwy przed X wiekiem.
      Źródła trzeba weryfikować, na tym polega metodologia naukowa.
      Równie dobrze można wierzyć w istnienie Aquilonii przed tysiącami lat, ponieważ tak napisał Robert E. Howard w swoich książkach o Conanie z Cymerii.

      Usuń
    5. Anonimowy
      >>Lechia i Lachia znaczą to samo.<<

      A tego do końca nie wiadomo. Nazwa Lachy może pochodzić od plemienia Lędzian, a nazwa Lechici od Lecha. Resztę objaśnił Ci Daniel :)

      Usuń
  2. //„Nasz naród jest ochrzczony, ale nie ma jeszcze nauczyciela. Nie rozumiemy ani greki, ani łaciny. (…) Nie znamy liter ani ich znaczenia; przyślij więc nam nauczycieli, którzy dadzą poznać słowa Pisma Świętego oraz ich sens” (Rościsław, książę Moraw, rok 862 n.e.).//...............to fragment prośby do cesarza Bizancjum Michała III.Skoro w drugiej połowie IX wieku już na chrześcijańskich Morawach nie znają pisma czyli też głagolicy ,uznawanej przez niektórych "badaczy" za wynalazek samych Słowian bez udziału Cyryla i Metodego , to w jakim innym jeszcze alfabecie spisano te księgi co to Chrobry miał palić , bo gdyby to miała być głagolica , to musiałyby to być już teksty chrześcijańskie czyli to spalenie nie przyniosłoby żadnej szkody dla jakiejś wiedzy przedchrześcijańskiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Logikę dzielimy na formalną i lechicką.

      Usuń
  3. To już się cny Gospodarzu zabrałeś za takie przypadki, jak Gazeta Słowian?! To bardziej dla psychiatry materiał do badań. Od strony politycznej to prymitywna tuba propagandowa Putina. Turbosłowiaństwo też tam jest w wersji mocno panslawistycznej.
    A sama Krystyna Wilanowska ma przecież znacznie lepsze odjazdy. Pozwól, że zacytuję fragmenty jej wypocin, które pominąłeś.
    "Na temat Mieszka I, tak pisze autor ukrywanej przed potomnymi, drugiej najstarszej kroniki, Kroniki Wielkopolskiej, biskup Boguchwał ”Mieszko I wprowadził katolicyzm do Polski ale nie prześladował starej wiary dlatego papież odmówił mu korony cesarskiej. Dzięki brakowi prześladowań możliwa była współpraca kapłanów. Skrybowie łacińscy przepisywali i przekładali na łacinę Roczniki Historyczne składane w świątyniach starej wiary. Z tych czasów zachowała się spisana w X wieku Kronika pierwszego arcybiskupa Krakowa Włocha Prohorusza, którego Polacy przemianowali Prokoszem”.
    Wszyscy, którzy mają perwersyjne zamiłowanie do tego rodzaju błazenady mogą to wszystko znaleźć tutaj: http://www.myslowianie.pl/hdggk82365/my-polachy-cz-2/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natrafiłem na tę cudowną Gazetę Słowian gdy przeszukiwałem sieć - próbowałem dociec, skąd pojawiła się "informacja" o paleniu ksiąg przez Chrobrego. A ten cytat, który przytoczyłem, jest ciekawy - ukazuje działanie głuchego telefonu u turbowców.

      Usuń
    2. A to Chrobry umiał czytać? Bo jego syn tak, ale czy on? W każdym razie źródła podają, że był to rozsądny człek, a nikt rozsądny, nawet w średniowieczu, nie pali czegoś co jest warte fortunę.

      Usuń
    3. Ta "Gazeta Słowian" to jakieś wyjątkowe kuriozum bo ta "wnuczka wiedźmy" bazuje na wiedzy swojej babci , którą utraciła mając 11 lat czyli albo pogrzeb babci był niedawno albo babcia była po jakichś kursach na pisanie bajek , co wnuczka znakomicie zapamiętała a może nawet sama ma jeszcze większy talent od babci

      Usuń
    4. Ty po prostu za mało "bywasz w świecie". Wnuczka wiedźmy to prawie mejnstrym jest.

      Usuń
  4. Jeszcze o Legii nie napisaliście ;) To żart. W każdym razie ciekawe sprawy, ciekawe. Fajnie, że napisałeś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajrzyj se na blog Subiektywnie o książkach Wioletta Sadowska masz akurat wywiad z Jarosławem Prusińskim, autorka blogu wdzięczna jest iż dowiedziała się o istnieniu państwa Lechickiego i inne rzeczy. Aautorka blogu z wprawą porusza się w wirach historii? Często o niej pisze o tym wirach historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, kolejny bredniopisarz. Absolwent politechniki i zarządzania po 18 miesięcznym kursie zjadł wszystkie rozumy i poprawia profesjonalistów. Głupie i żałosne.

      Usuń
    2. Daj mu zarobić. Co to, Janusz Bieszk ma być jedynym łowcą jeleni?!

      Usuń
    3. Ten chyba nie zarabia, w każdym razie książka wyszła w wydawnictwie specjalizującym się w self publishingu (co też już wiele mówi o jej literackiej wartości).

      Usuń
    4. Awiola z Subiektywnie o książkach to moja koleżanka blogowa. A jej wywiadu nie znam.

      Usuń
  6. Zastanawiam się czy można dyskutować bez obrażania innych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy z kim. Jeśli ktoś kto sam obraża, to najwidoczniej taki styl w dyskusji preferuje. A obrażanie to cecha charakterystyczna turbolechitów. Nie widzę zatem powodu do cackania się z nimi.

      Usuń
    2. W takim razie życzę zdrowia :)

      Usuń
    3. A dziękuję i wzajemnie :)

      Usuń
  7. Najbardziej mnie śmieszy u turbolechitów i innych to, że utożsamiają Polaków ze "Słowianami". Nie jesteśmy Słowianami, tak jak współczesny mieszkaniec Meksyku nie jest Aztekiem, tylko co najwyżej potomkiem Azteków. Mam nadzieję, że ten cały fantazmat Wielkiej Lechii jak najszybciej przejdzie do historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe sprostowanie - chciałem napisać "zniknie z kart historii". Czasami ci turbosłowianie tak działają mi na nerwy, że nieświadomie popełniam jakąś gafę :)

      Usuń
    2. A ja tam bym chciała wiedzieć kim jestem. Czy Słowianką? Bo mam kręcone włosy. Czytałam, że to mało lechicka cecha...
      Czytałam w internetach, że można zbadać ludzkie geny pod tym kątem.Człowiek by wiedział.:)

      Usuń